W miarę upływu czasu będę rozwijał tematy umieszczając posty na forum i podawał do nich linki tutaj.
Poniższe posty przedstawiają wiele informacji dotyczących coachingu. Nie stanowią one jednak spójnej całości na temat coachingu.
Jeśli chcesz poznać podstawy coachingu, to polecam mojego darmowego e-booka "ABC coachingu".
Możesz go pobrać z mojej strony internetowej: http://www.TomaszDulewicz.eu
Od dnia 1.02.2010 roku posty "uczące" coachingu (adresowane do coachów i przyszłych coachów) publikuję na forum grupy: Akademia Coachów Wewnętrznych
Natomiast na forum tej grupy publikuję posty związane z szukaniem nowych możliwości i rozwiązań. Posty z cyklu "kliencie sam znajdź rozwiązanie" :-)
Jak dokończysz pisać, to ja wydam w profesjonalnie limitowanej i ozdobnej wersji i każdy z aktywnych uczestników będzie mógł postawić sobie w domowej kapliczce zawodowej na regale "Dzięki temu grimuarowi dorobiło się pierwszego miliona ojro, a co... ma się talent. " :)
Vel zrobiło karierę wspaniałą w mniej popłatnych lecz nie mniej fascynujacych branżach :)
Coaching ma zadanie poprawianie samopoczucia ludzi. To rodzaj wizyty u psychologa, z tym że ten "psycholog" jest za darmo i nie ma dyplomu lekarskiego. Wszystko, o czym powie, można znaleźć we wspaniałej książce (którą miałem przyjemność przetłumaczyć O KILKA LAT ZA WCZEŚNIE i dlatego jej nie wydano po polsku do dziś) "SKILL WITH PEOPLE". Polecam ją jako lekturę uzupełniającą, ale tylko tym, którzy znają dobrze amerykańską odmianę angielskiego.
Ryszard Jakubowski: Coaching ma zadanie poprawianie samopoczucia ludzi. To rodzaj wizyty u psychologa, z tym że ten "psycholog" jest za darmo i nie ma dyplomu lekarskiego. Wszystko, o czym powie, można znaleźć we wspaniałej książce (którą miałem przyjemność przetłumaczyć O KILKA LAT ZA WCZEŚNIE i dlatego jej nie wydano po polsku do dziś) "SKILL WITH PEOPLE". Polecam ją jako lekturę uzupełniającą, ale tylko tym, którzy znają dobrze amerykańską odmianę angielskiego.
Nie do końca mogę się zgodzić z taką definicją coachingu. Nie mogę też definitywnie powiedzieć czym jest coaching, bo ile szkół tyle odmian coachingu.
Mogę tylko napisać czym coaching jest dla mnie i czym on jest w moim wykonaniu.
Ryszard Jakubowski: Coaching ma zadanie poprawianie samopoczucia ludzi.
Tak, ale nie jest to jego jedyne zadanie. Może istnieć coaching bez poprawiania samopoczucia. Coaching powinien również poprawiać efektywność, skuteczność działania. Skupia się on nie tylko na zagadnieniach natury psychicznej, ale również na działaniach fizycznych (przynajmniej podejście poznawczo-behawioralne, które będziemy poznawać z forum tej grupy).
Ryszard Jakubowski: To rodzaj wizyty u psychologa
To stwierdzenie kojarzy mi się bardziej z psychoterapią niż coachingiem.
(Pisząc „psychoterapia” mam na myśli Psychoterapię Krótkoterminową Gestalt lub NLP, bo te znam i stosuję.)
Coaching nie jest tylko i wyłącznie rozmową wśród czterech ścian gabinetu coacha. Zazwyczaj od takiej rozmowy się zaczyna, lecz w moim przypadku jest to tylko początek. Żeby podnieść skuteczność wykonywania jakiegoś działania coach i klient często pracują w miejscu, w którym klient na co dzień wykonuje daną czynność (zazwyczaj miejsce pracy). Zależnie od potrzeb konkretnego klienta i jego celów prowadziłem coaching w takich „dziwnych” miejscach jak: hala produkcyjna w fabryce ciastek, galeria handlowa, Rynek Główny w Krakowie, ławka przed fontanną, sklep z bielizną.
Np. podczas pewnego coachingu klient powiedział, że jego sytuacja jest jak wyciąganie monet z fontanny, na oczach tłumu. Jakiś czas później wyciągaliśmy monety z fontanny:))
Czy wyglądało to na rodzaj wizyty u psychologa? Dla mnie nie.
Ryszard Jakubowski: z tym że ten "psycholog" jest za darmo i nie ma dyplomu lekarskiego.
Racja – nie mam dyplomu lekarskiego, ani nie jestem psychologiem.
Przypomina mi się tu pewne zdarzenie z mojego życia. Kiedy kończyłem technikum elektroniczne kolega przyniósł mi swój zepsuty telefon komórkowy i polecił naprawić. Oooojjjj, bardzo się wtedy zdziwiłem, bo kończąc szkołę byłem na etapie naprawy czarno-białego odbiornika telewizyjnego. Naprawy telefonu komórkowego nie było jeszcze zakresie nauczania w technikum elektronicznym. Nie było też takich rzeczy jak magnetowid, odtwarzacz płyt CD, czy kolorowy telewizor.
Skończyłem technikum z oceną celującą na dyplomie i nie słyszałem nawet o naprawie telefonów komórkowych.
Dwa lata później prowadziłem serwis z telefonami komórkowymi, a dokładniej mówiąc kupowałem zepsute, naprawiałem i sprzedawałem działające:) - nauczyłem się tego z Internetu, czytając artykuły, fora, pisząc do ludzi i oczywiście naprawiając telefony metodą prób i błędów - ucząc się na błędach:)
Kiedy na III roku studiów - Zarządzanie i marketing -doszedłem do wniosku, że niczego o trenerstwie, ani coachingu mnie nie nauczą, a wiedza którą mi podają z zarządzania i marketingu jest jakieś 15 lat za tym co dzieję się w USA, to stwierdziłem: uczę się sam. Oczywiście Internet (pożyczam książki z elektronicznej biblioteki rządowej USA- tam te książki są już tak stare, że nikt już ich nie drukuje i rozdają je za darmo w wersji elektronicznej; a do Polski jeszcze nie dotarły, za jakieś kilka lat może je wydrukują w PL jako wielkie nowości).
Oprócz Internetu uczenie się poprzez praktykę metodą prób i błędów:)
Kiedyś postanowiłem odejść ze stażu w firmie szkoleniowej i przeprowadzić swój własny projekt szkoleniowy, samemu od A do Z. Wielu doświadczonych trenerów mówiło mi, że źle robię – nie dam rady, popełnię mnóstwo błędów, zaszkodzę sobie, bo błędy mnie zniechęcą do zawodu trenera.
Skutek: rzeczywiście popełniłem wiele błędów, ale od prawie 2 lat samodzielnie prowadzę zajęcia; potrafię zorganizować i przeprowadzić szkolenie samodzielnie, od A do Z.
Znajomi, z którymi zaczynałem wtedy staż dalej boją się samodzielnie prowadzić zajęcia, zajmują się tym co na stażu, czyli organizacją szkoleń, lub w ogóle zniechęcili się do pracy trenera.
Ostatnio kilka razy zdarzyło mi się prowadzić szkolenia z prowadzenia coachingu dla studentów m.in. psychologii. Nie błyszczeli wielką wiedzą na temat coachingu, a ci co błyszczeli to dlatego, że z ciekawości zaczęli czytać ksiąski o coachingu.
Ryszard Jakubowski: Wszystko, o czym powie, można znaleźć we wspaniałej książce
Książki nie czytałem, ale rzeczywiście musi być wspaniała skoro zawiera to co kiedyś w przyszłości powie psycholog – trochę mi to zakrawa na jasnowidztwo, albo stwierdzenie, że psycholog „wykuł” ową książkę na pamięć – w co wątpię:))
A w pracy coacha nie chodzi o mówienie! Mówi doradca. Coach nie jest doradcą. Coach od doradcy różni się tym czym informacja od uświadomienia.
A czym różni się informacja od uświadomienia?
Taki przykład:
Mamy palacza papierosów. Każdego dnia czyta on informację na każdej paczce papierosów „Palenie zabija!”. Dostaje informację, odbiera ją, wie że palenie zabija i dalej pali.
Pewnego dnia ma gorączkę, zaczyna kaszleć, pluć krwią i traci głos. Jest tak słaby, że ledwo udaje mu się zadzwonić po karetkę pogotowia.
Lekarz mówi mu, że wskutek palenia ma raka krtani i płuc oraz 6 miesięcy życia.
Palacz przychodzi do domu i z dnia na dzień rzuca palenie.
Czemu nie zrobił tego, gdy pierwszy raz w życiu przeczytał informację: „Palenie zabija”?
Bo tym właśnie różni się uświadomienie od informacji, a coach od doradcy.
Ryszard Jakubowski: (którą miałem przyjemność przetłumaczyć O KILKA LAT ZA WCZEŚNIE i dlatego jej nie wydano po polsku do dziś) "SKILL WITH PEOPLE". Polecam ją jako lekturę uzupełniającą, ale tylko tym, którzy znają dobrze amerykańską odmianę angielskiego.
Polecę coś po polsku:
„Psychologia coachingu” – Bruce Peltier
Jak tytuł wskazuje książka o psychologii, coachingu i psychoterapii:))
Z tym "psychologiem" poszedłem trochę na skróty - bo oczywiście coach nie jest od terapii w klasycznym rozumieniu tego słowa ale jest od... terapii zajęciowej. Mówiąc inaczej - sugeruje działania, które mogą mieć (choć nie muszą) pozytywny skutek. Dlatego pierwsze moje skojarzenie po przeczytaniu planu działania było właśnie z psychologiem, który posłucha, potrzyma za rękę, zasugeruje rozwiązanie i... i w zasadzie na tym się kończy rola i jednego i drugiego. Z tym, że psycholog weźmie swoja pieniądze za nic nie odpowiadając, coach jednak jest stale gdzieś w pobliżu "delikwenta" i musi się liczyć z jego reakcjami, gdy okaże się, że coś poszło nie tak, jak powinno.
Książka "Skill with people" (mój tytuł "Umiejętność współżycia z ludźmi") uczy w prosty sposób, jak sobie radzić z przeróżnymi sytuacjami życiowymi, wynikającymi z kontaktów z innymi ludźmi. Uczy, jak rozmawiać, żeby być rozumianym i - zrozumianym, jak dokonywać autoprezentacji, jak wybrnąć z sytuacji "podbramkowej" kiedy awantura wisi na włosku, jak przekonywać innych o swoich racjach... Taki kurs PR nie tylko na użytek domowy...
Taki przykład:
Mamy palacza papierosów. Każdego dnia czyta on informację na każdej paczce papierosów „Palenie zabija!”. Dostaje informację, odbiera ją, wie że palenie zabija i dalej pali.
Pewnego dnia ma gorączkę, zaczyna kaszleć, pluć krwią i traci głos. Jest tak słaby, że ledwo udaje mu się zadzwonić po karetkę pogotowia.
Lekarz mówi mu, że wskutek palenia ma raka krtani i płuc oraz 6 miesięcy życia.
Palacz przychodzi do domu i z dnia na dzień rzuca palenie.
Czemu nie zrobił tego, gdy pierwszy raz w życiu przeczytał informację: „Palenie zabija”?
Nie rzucił palenia bo: Jego to nie dotyczy, jego dziadek pił i palił dożywając we względnym zdrowiu 103 lat, zna młodszych od siebie, stroniących od wszelich używek, a mimo to chorowitych itp, itd;-)) To dysonans poznawczy - bardzo silny mechanizm;-)
" Ojciec 'Wergiliusz' uczył dzieci swoje, a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje!" Syn Wergiliusza ;p
Taki przykład:
Mamy palacza papierosów. Każdego dnia czyta on informację na każdej paczce papierosów „Palenie zabija!”. Dostaje informację, odbiera ją, wie że palenie zabija i dalej pali.
Pewnego dnia ma gorączkę, zaczyna kaszleć, pluć krwią i traci głos. Jest tak słaby, że ledwo udaje mu się zadzwonić po karetkę pogotowia.
Lekarz mówi mu, że wskutek palenia ma raka krtani i płuc oraz 6 miesięcy życia.
Palacz przychodzi do domu i z dnia na dzień rzuca palenie.
Czemu nie zrobił tego, gdy pierwszy raz w życiu przeczytał informację: „Palenie zabija”?
może uważa się za szczęściarza i pomyślał, że jest tym statystycznym, którego śmierć z powodu palenia papierosów ominie ?
wz
"Jeżeli przyciskasz kota do muru, nie dziw się, że miauczy."
Zadałem pytanie:
"Czemu nie zrobił tego, gdy pierwszy raz w życiu przeczytał informację: „Palenie zabija”? "
Tak na prawdę nie mogę odpowiedzieć na nie, bo zbyt mało szczegółów podałem o tej osobie. Może to być skutek dysonansu poznawczego, tzn. bohater mojej historii co innego myślał, a co innego robił. Dlatego by utwierdzić się w tym co robi, żeby nie przyznawać się do tego, że robi coś innego niż myśli, znalazł wiele powodów, którymi sam siebie przekonywał np.: bo wszystko zabija sól, kawa, herbata też; dziadek dożył 100 lat a palił itd. Mógł też pomyśleć że jest szczęściarzem, że przecież każdy nie zginie od papierosów; co to każdy palacz choruje na raka? - nie, to czemu ja?
Coaching ma zadanie poprawianie samopoczucia ludzi. To rodzaj wizyty u psychologa, z tym że ten "psycholog" jest za darmo i nie ma dyplomu lekarskiego. Wszystko, o czym powie, można znaleźć we wspaniałej książce (którą miałem przyjemność przetłumaczyć O KILKA LAT ZA WCZEŚNIE i dlatego jej nie wydano po polsku do dziś) "SKILL WITH PEOPLE". Polecam ją jako lekturę uzupełniającą, ale tylko tym, którzy znają dobrze amerykańską odmianę angielskiego.
Nie do końca mogę się zgodzić z taką definicją coachingu. Nie mogę też definitywnie powiedzieć czym jest coaching, bo ile szkół tyle odmian coachingu.
Mogę tylko napisać czym coaching jest dla mnie i czym on jest w moim wykonaniu. Ryszard Jakubowski:
Coaching ma zadanie poprawianie samopoczucia ludzi.
Tak, ale nie jest to jego jedyne zadanie. Może istnieć coaching bez poprawiania samopoczucia. Coaching powinien również poprawiać efektywność, skuteczność działania. Skupia się on nie tylko na zagadnieniach natury psychicznej, ale również na działaniach fizycznych (przynajmniej podejście poznawczo-behawioralne, które będziemy poznawać z forum tej grupy). Ryszard Jakubowski:
To rodzaj wizyty u psychologa
To stwierdzenie kojarzy mi się bardziej z psychoterapią niż coachingiem.
(Pisząc „psychoterapia” mam na myśli Psychoterapię Krótkoterminową Gestalt lub NLP, bo te znam i stosuję.)
Coaching nie jest tylko i wyłącznie rozmową wśród czterech ścian gabinetu coacha. Zazwyczaj od takiej rozmowy się zaczyna, lecz w moim przypadku jest to tylko początek. Żeby podnieść skuteczność wykonywania jakiegoś działania coach i klient często pracują w miejscu, w którym klient na co dzień wykonuje daną czynność (zazwyczaj miejsce pracy). Zależnie od potrzeb konkretnego klienta i jego celów prowadziłem coaching w takich „dziwnych” miejscach jak: hala produkcyjna w fabryce ciastek, galeria handlowa, Rynek Główny w Krakowie, ławka przed fontanną, sklep z bielizną.
Np. podczas pewnego coachingu klient powiedział, że jego sytuacja jest jak wyciąganie monet z fontanny, na oczach tłumu. Jakiś czas później wyciągaliśmy monety z fontanny:))
Czy wyglądało to na rodzaj wizyty u psychologa? Dla mnie nie. Ryszard Jakubowski:
z tym że ten "psycholog" jest za darmo i nie ma dyplomu lekarskiego.
Racja – nie mam dyplomu lekarskiego, ani nie jestem psychologiem.
Przypomina mi się tu pewne zdarzenie z mojego życia. Kiedy kończyłem technikum elektroniczne kolega przyniósł mi swój zepsuty telefon komórkowy i polecił naprawić. Oooojjjj, bardzo się wtedy zdziwiłem, bo kończąc szkołę byłem na etapie naprawy czarno-białego odbiornika telewizyjnego. Naprawy telefonu komórkowego nie było jeszcze zakresie nauczania w technikum elektronicznym. Nie było też takich rzeczy jak magnetowid, odtwarzacz płyt CD, czy kolorowy telewizor.
Skończyłem technikum z oceną celującą na dyplomie i nie słyszałem nawet o naprawie telefonów komórkowych.
Dwa lata później prowadziłem serwis z telefonami komórkowymi, a dokładniej mówiąc kupowałem zepsute, naprawiałem i sprzedawałem działające:) - nauczyłem się tego z Internetu, czytając artykuły, fora, pisząc do ludzi i oczywiście naprawiając telefony metodą prób i błędów - ucząc się na błędach:)
Kiedy na III roku studiów - Zarządzanie i marketing -doszedłem do wniosku, że niczego o trenerstwie, ani coachingu mnie nie nauczą, a wiedza którą mi podają z zarządzania i marketingu jest jakieś 15 lat za tym co dzieję się w USA, to stwierdziłem: uczę się sam. Oczywiście Internet (pożyczam książki z elektronicznej biblioteki rządowej USA- tam te książki są już tak stare, że nikt już ich nie drukuje i rozdają je za darmo w wersji elektronicznej; a do Polski jeszcze nie dotarły, za jakieś kilka lat może je wydrukują w PL jako wielkie nowości).
Oprócz Internetu uczenie się poprzez praktykę metodą prób i błędów:)
Kiedyś postanowiłem odejść ze stażu w firmie szkoleniowej i przeprowadzić swój własny projekt szkoleniowy, samemu od A do Z. Wielu doświadczonych trenerów mówiło mi, że źle robię – nie dam rady, popełnię mnóstwo błędów, zaszkodzę sobie, bo błędy mnie zniechęcą do zawodu trenera.
Skutek: rzeczywiście popełniłem wiele błędów, ale od prawie 2 lat samodzielnie prowadzę zajęcia; potrafię zorganizować i przeprowadzić szkolenie samodzielnie, od A do Z.
Znajomi, z którymi zaczynałem wtedy staż dalej boją się samodzielnie prowadzić zajęcia, zajmują się tym co na stażu, czyli organizacją szkoleń, lub w ogóle zniechęcili się do pracy trenera.
Ostatnio kilka razy zdarzyło mi się prowadzić szkolenia z prowadzenia coachingu dla studentów m.in. psychologii. Nie błyszczeli wielką wiedzą na temat coachingu, a ci co błyszczeli to dlatego, że z ciekawości zaczęli czytać ksiąski o coachingu. Ryszard Jakubowski:
Wszystko, o czym powie, można znaleźć we wspaniałej książce
Książki nie czytałem, ale rzeczywiście musi być wspaniała skoro zawiera to co kiedyś w przyszłości powie psycholog – trochę mi to zakrawa na jasnowidztwo, albo stwierdzenie, że psycholog „wykuł” ową książkę na pamięć – w co wątpię:))
A w pracy coacha nie chodzi o mówienie! Mówi doradca. Coach nie jest doradcą. Coach od doradcy różni się tym czym informacja od uświadomienia.
A czym różni się informacja od uświadomienia?
Taki przykład:
Mamy palacza papierosów. Każdego dnia czyta on informację na każdej paczce papierosów „Palenie zabija!”. Dostaje informację, odbiera ją, wie że palenie zabija i dalej pali.
Pewnego dnia ma gorączkę, zaczyna kaszleć, pluć krwią i traci głos. Jest tak słaby, że ledwo udaje mu się zadzwonić po karetkę pogotowia.
Lekarz mówi mu, że wskutek palenia ma raka krtani i płuc oraz 6 miesięcy życia.
Palacz przychodzi do domu i z dnia na dzień rzuca palenie.
Czemu nie zrobił tego, gdy pierwszy raz w życiu przeczytał informację: „Palenie zabija”?
Bo tym właśnie różni się uświadomienie od informacji, a coach od doradcy. Ryszard Jakubowski:
(którą miałem przyjemność przetłumaczyć O KILKA LAT ZA WCZEŚNIE i dlatego jej nie wydano po polsku do dziś) "SKILL WITH PEOPLE". Polecam ją jako lekturę uzupełniającą, ale tylko tym, którzy znają dobrze amerykańską odmianę angielskiego.
Polecę coś po polsku:
„Psychologia coachingu” – Bruce Peltier
Jak tytuł wskazuje książka o psychologii, coachingu i psychoterapii:))
PODPISUJE SIE CZTERAMA LAPKAMI!!!BRAWO!!!MOJE GRATULACJE!!!
A wszyscy na jedno kopyto haha.
Nie ma jednej idealnej i odpowiadającej wszystkim definicji Coacha i Coachingu.
Jako praktyk widzę kilka rodzajów:
Coach oryginalny - trener drużyny sportowej lub zawodnika.
Coach osobisty - zajmuje się trenowaniem umiejętności pojedynczego człowieka, np. managera. Nie wnika przy tym w merytoryczne zagadnienia jego pracy.
Coach branżowy - zajmuje się trenowaniem umiejętności potrzebnych w konkretnej branży, np. kierownika sprzedaży, kierownika produkcji itd. Przy czym nadal jest to relacja 1 do 1, gdzie trenowana jest jedna osoba, która umiejętności wykorzystuje w swojej pracy.
Coach grupowy - zajmuje się trenowaniem grupy ludzi np sprzedawców, pracowników produkcji itd.
Potem są szkolenia merytoryczne.
Panie Tomaszu (moderatorze) zgadza się Pan z takim postawieniem akcentów? Tj. coach ukierunkowany jest na człowieka i umiejętności a szkoleniowiec na produkt technologię procesy itd.
Bartosz Żyto: A wszyscy na jedno kopyto haha.
Podejrzewam, że przez to, że wszystkie rodzaje coachingu mają wspólne początki:)) a jak na razie to w tej grupie nie ma wielu aktywnych na forum doświadczonych coachów, żeby rozkręcać "zaawansowane" dyskusje.
Bartosz Żyto: Nie ma jednej idealnej i odpowiadającej wszystkim definicji Coacha i Coachingu.
Jako praktyk widzę kilka rodzajów:
Coach oryginalny - ......
Razem z moimi znajomymi coachami z Krakowa kiedyś próbowaliśmy policzyć wszystkie rodzaje coachingu. Doszukaliśmy sie 17. Po czym zauważyliśmy że z nazwy to można wymienić jeszcze wiecej, tylko że merytorycznie one są tożsame z już istniejącymi. Po prostu co nowe środowisko coachów (szkoła, firma, stowarzyszenie), to nowe nazwy wymyślają:)
Bartosz Żyto: Panie Tomaszu (moderatorze) zgadza się Pan z takim postawieniem akcentów? Tj. coach ukierunkowany jest na człowieka i umiejętności a szkoleniowiec na produkt technologię procesy itd.
Nie, ponieważ: Bartosz Żyto: Nie ma jednej idealnej i odpowiadającej wszystkim definicji Coacha i Coachingu.
:))
Spotykałem coachów którzy uważali, iż są coachami od struktury i technologii procesów międzyludzkich...
Spotykałem też coachów, którzy uważają że nie uczą umiejętności, więc nie mogą też być ukierunkowani na umiejetnosci...
Spotykałem też trenerów którzy byli ukierunkowani na człowieka i jego umiejętności interpersonalne (trenerzy Gestalt).
Powyższego "postawienia akcentów" można dokonać w jednym konkretnym środowisku coachów, np. w jednej firmie, szkole itp. W rożnych, różnie to bywa. Toteż postawienie takich akcentów w globalnym znaczeniu może zawierać bardzo duży margines wyjątków:)
Bartoszu, czy żaden z tych 17 sposobów coachingu nie sugerował czegokolwiek do stworzenia polskiej nazwy? Ja znowu swoje - ale też wydaje mi się ważne przyswojenie, również językowe, umiejętności coachu przez grono ludzi, programowo nie znających angielskiego.
Słowo trener też ma jakieś zagraniczne korzenie, ale zostało już wpisane do słownika wyrazów obcych :)
Myślę, że powinno się używać przejściowo w języku polskim dwóch terminów:
trener - osoba szkoląca grupy osób zarówno w zakresie umiejętności jak i technik branżowych
trener osobisty - osoba zajmująca się rozwijaniem umiejętności jednej osoby
Docelowo powinno się używać terminu Coach. Ważne przy tym, aby nie rozciągać tej nazwy tj. nie podpisywać pod nią coraz to nowych zadań idt. Coach dla mnie to osoba zajmująca się 1 osobą tj. zajmująca się rozwojem osobistym i zawodowym tej osoby, bez wnikania w merytoryczne zagadnienia pracy, wówczas staje się konsultantem.
Wiem, że nie wszyscy znają angielski. Niestety język polski musi również się rozwijać (tak jest zresztą od zawsze). Rozwój wiąże się z tworzeniem słów lub adoptowaniem słów z innych języków. Przykład? adidasy , rower , adoptować , auto itd. Dlaczego nie coach?
Produkt, który oferuje moja firma, nie ma odpowiednika w języku polskim. Polska nazwa brzmi "wewnętrzne okiennice z ruchomymi lamelami" nazwa którą promujemy brzmi "shutters". Mamy nadzieję, że za kilka lat jeśli ktoś powie shutters to druga osoba będzie wiedziała o co chodzi. Podobnie było np z tzw. wertykalami (żaluzje pionowe).
Mam cichą nadzieję, że prof. Miodek przychyliłby się do tej argumentacji.